Jestem wielkim fanem Quentina Tarantino. Uważam go za geniusza i z niemal nabożną czcią wsłuchuje się w jego wypowiedzi. Z jedną rzeczą wszak zgodzić się nie mogę. Otóż mistrz narzekał na Olivera Stone’a, że zepsuł jego scenariusz do „Urodzonych morderców”. Tymczasem ja uważam, że to jeden z najlepszych filmów w historii a soundtrack z tego obrazu to arcydzieło.
Żeby zrozumieć fenomen tej płyty trzeba oczywiście obejrzeć film – najlepiej razy kilka, ale wypada też w tym miejscu przypomnieć, kto jest autorem tej składanki. Otóż album przygotował 29-letni wówczas Trent Reznor – lider Nine Inch Nails – a dziś laureat Oscara za muzykę do filmu „The Social Network”.
Dziś mija dokładnie 20 lat od premiery tego znakomitego obrazu w Polsce, dlatego przygotowaliśmy dla was 9 najlepszych piosenek z filmu „Urodzeni mordercy”.
L7 – „Shitlist”
Tak pięknie się składa, że ta zapomniana kapela z lat 90. właśnie wznowiła działalność. Nie wiemy, czy starsze już panie powtórzą sukces sprzed lat, ale wiemy, że kompozycja „Shitlist” jest znakomita. Energetyczna grunge’owa piosenka towarzyszy scenie z restauracji, w której powoli, acz intensywnie poznajemy bohaterów filmu, czyli Mickeya i Mallory Knox.
Kompozycja pochodzi z albumu „Bricks Are Heavy” z 1992 roku.
Najpierw wersja studyjna.
A dodatkowo jeszcze wersja z filmu „Urodzeni mordercy” z różnymi innymi dźwiękowymi dodatkami. Scenę tę przeżyje tylko Pinball Cowboy, czyli mężczyzna przy flipperze. Gra tego szczęściarza Ed White, nieżyjący od 10 lat artysta, który z filmem nie miał za wiele wspólnego. Był za to właścicielem klubów nocnych w Nashville w Tennessee. Gdy jeden z nich przegrał w bilard zajął się wyrabianiem biżuterii i przeprowadził się na Kostarykę. Stał się tam znaną postacią i
każdego roku odgrywał dla dzieci świętego Mikołaja.
Cowboy Junkies – „Sweet Jane”
Piosenka ta powstała w głowie Lou Reeda, gdy jeszcze grał w Velvet Underground – ukazała się na albumie „Loaded” z 1970 roku. Wyprodukował ją David Bowie, a sam Lou Reed był z niej średnio zadowolony m.in. dlatego, że zmieniono ją, gdy on już nie miał na to wpływu.
Cowboy Junkies swoja wersję zrealizowali w 1988 roku i umieścili ja na płycie „The Trinity Session”. Choć Kanadyjczycy nagrali cover z innym tekstem niż Velvet Undeground, sam Lou Reed uznał ich wykonanie za „najlepsze i najbardziej autentyczne, jakie kiedykolwiek się pojawiło”.
Bob Dylan – „You Belong To Me”
Jak wiele znakomitych piosenek Boba Dylana także i ta została napisana przez kogoś innego. Klasyczna popowa ballada powstała na początku lat 50. a napisali ją Chilton Price, Pee Wee King i Redd Stewart. Bob Dylan swoją wersję nagrał w na album „Good as I Been to You” z 1992 roku. Piosenka ostatecznie jednak nie zmieściła się na płycie i dopiero dwa lata później ukazała się na soundtracku „Urodzonych morderców”. Można więc z pewną przesada powiedzieć, że została nagrana specjalnie na potrzeby filmu.
Piosenkę tę nagrywało bardzo wielu artystów. Żeby wymienić tylko tych najbardziej znanych: Paul Anka, Michael Bublé, Rick Astley, Carla Bruni, Ella Fitzgerald, Judy Garland, Rose McGowan, Misfits, Vonda Shepard, Ringo Starr, Rod Stewart czy ostatnio Annie Lennox.
Peter Gabriel, Nusrat Fateh Ali Khan – „Taboo”
Tak się składa, że w czasach premiery filmu „Urodzeni mordercy” mieszkałem z moim szwagrem, który gustował w muzyce ekscentrycznej. Miał miedzy innymi dość sporą kolekcję albumów Nusrata Fateha Ali Khana. Muzyka tego Pakistańczyka nie była więc dla mnie nowością. Dziś, w czasach powszechnej islamofobii, religijne zaśpiewy Nusrata Fateha Ali Khana pewnie miałyby mniejsze szanse przebić się do hollywoodzkiego filmu. A szkoda, bo muzyka to fascynująca.
20 lat temu artysta koncertował z powodzeniem na całym świecie i nagrywał z największymi gwiazdami ówczesnej muzyki. Z Pearl Jam nagrał dwie kompozycje na soundtrack filmu „Przed egzekucją”. Wydał też kilka płyt w wytwórni Petera Gabriela Real World.
Leonard Cohen – „Waiting for the Miracle”
Ewidentnie Trent Reznor 20 lat temu zasłuchiwał się w Leonardzie Cohenie, bo do filmu „Urodzeni mordercy” trafiły aż trzy piosenki z albumu „The Future”. Nam najbardziej utkwiła w pamięci kompozycja otwierająca soundtrack czyli „Waiting for the Miracle”.
Album „The Future” osiągnął wyjątkowy sukces, ale… tylko w Kanadzie. Leonard Cohen został nawet wokalista roku w swojej ojczyźnie. Komentując wyróżnienie stwierdził, że tylko w Kanadzie ktoś z takim głosem jak on mógł zostać wokalista roku. Naszym zdaniem w Polsce też miałby duże szanse :-).
Współproducentką albumu była aktorka Rebecca De Mornay, która w tym czasie spotykała się z Cohenem.
Nine Inch Nails – „Burn”
Trent Reznor w klasycznym, najbardziej lubianym wydaniu. Industrialno-agresywnym, nieco wyuzdanym. Oczywiście rozumiemy, że w pewnym wieku, z piękną żoną u boku, dziećmi pałętającymi się pod domu i wypolerowanym Oscarem na półce, człowiek raczej godzi się z rzeczywistością, niż chce rozbijać głową mury, ale słuchając takiego „Burn”, tęskni się za nieustannie wkurzonym Reznorem. Fantastycznie wściekły numer. Może nie jest to dramaturgiczna maestria, ale i tak z niecierpliwością czekamy na tę hałaśliwą galopadę.
„Burn” było osobnym singlem, numer trafił jednak na wydanie deluxe reedycji albumu „The Downward Spiral”.
Jane’s Addiction & Diamanda Galas – „Sex Is Violent”
Jane’s Addiction sprytnie „unieśmiertelnili” scenę z filmu, wplatając dialog w piosenkę. „Sex Is Violent” to tak naprawdę połączenie utworu „Ted, Just Admit It…” Jane’s Addiction, coveru „I Put a Spell on You” w wykonaniu Diamandy Galás no i Mallory uwodzącej pewnego biedaka. Dzika, pierwotna, brutalna rzecz. Kwintesencja Jane’s Addiction i nieobliczalnej Mallory.
Płytowa wersja „Ted, Just Admit It…” zawiera fragment wywiadu zrobionego z seryjnym mordercą Tedem Bundym tuż przed egzekucją.
Patsy Cline – „Back in Baby’s Arms”
Autorem tej piosenki z 1963 roku jest Bob Montgomery, który zmarł w grudniu ubiegłego roku. Wykonuje ją natomiast Patsy Cline, która zginęła w katastrofie lotniczej w tym właśnie 1963 roku, w wieku 30 lat. Za życia Patsy wydała tylko trzy płyty. Nagrała m.in. „You Belong To Me”, która w
wersji Boba Dylana trafiła na soundtrack „Urodzonych morderców”.
Rage Against The Machine – „Bombtrack”
W przypadku większości filmów na soundtrackach można znaleźć piosenki, które w filmie wybrzmiewają bardzo krótko (czytaj pojawiają się tylko ich krótkie fragmenty). W przypadku obrazu „Natutral Borm Killers” sytuacja jest zgoła inna. Film jest tak wypełniony muzyką, że dla sporej liczby piosenek zabrakło miejsca na soundtracku. Jedną z takich kompozycji, która jest dość ważna – pojawia się podczas sceny buntu w więzieniu – jest właśnie „Bombtrack” Rage Against The Machine.
Choć wybraliśmy te 9 piosnek z filmu „Urodzeni mordercy” uważamy, że płyty tej (jak i zresztą wielu innych) należy słuchać w całości – choćby z tego powodu, że jest w nich sporo dialogów z filmu, które czynią ten album zupełnie wyjątkowym – więc poniżej jeszcze widget z albumem „Natutral Born Killers”.