LemOn – „Scarlett” (Recenzja + Wideo)

LemOn "Scarlett" fpt. Warner Music Poland/NajlepszePiosenki

Najlepsze Piosenki Oceniają



LemOn to już polska potęga muzyczna. Zespół, który zrobił furorę w programie „Must Be the Music”, zdobył SuperJedynkę, Eska Music Award 2014 i Yach za klip do piosenki „Nice”. Ich imienny debiut (2012) pokrył się platyną, rozchodząc w nakładzie ponda 30 tysięcy egzemplarzy. Z nowym albumem „Scarlett” mają wielkie szanse co najmniej powtórzyć ten sukces.

Materiał na drugą płytę LemOn powstawał w studiach Tonn w Łodzi, Izabelin Studio, Black Kiss Records, Sonus i NEXTPOP Studio 25/8. W nagraniach udział brali dwaj nowi członkowie formacji gitarzysta Piotrek „Rubens” Rubik oraz perkusista Tomasz „Harry” Waldowski.

Dzieło zatytułowane „Scarlett” dostępne jest także w specjalnej edycji wzbogaconej o dwie wersje utworów a także o DVD z teledyskami i akustyczną sesję.

RECENZJA: LemOn – „Scarlett”

Gdyby przyjąć amerykańską czy nawet brytyjską miarę, z płytą „Scarlett” LemOn przeniósłby się z klubów do wielkich hal, a może nawet na stadiony.

Druga płyta formacji LemOn jest przede wszystkim większa. Nagrana z rozmachem, pełna dumnych dźwięków. W porównaniu z debiutem mniej tu folku, słowiańskich akcentów, a więcej klasycznego rocka i rozbuchanego acz szlachetnego popu. Charakterystyczne dla LemOn skrzypki Andrzeja Olejnika, choć przepełnione melancholią, nabrały pewnej hollywoodzkiej zwiewności. Brzmienie jest mniej surowe, mniej „drewniane”, organiczne, a bardziej wygładzone, bogatsze, choć w żadnej mierze sztuczne czy syntetyczne. Niezmienny pozostaje pełen emocji, szalenie plastyczny głos Igora Herbuta i piosenki śpiewane w języku łemkowskim.


Nie chcę rzucać porównań z Coldplay czy Comą, obawiając się linczu, ale momentami nasuwają się one same. Otwierający, skądinąd znakomity, mocny, wręcz drapieżny „Stary film” przywołuje skojarzenia z symfoniczną płytą Piotra Roguckiego i spółki. Z kolei skoczne pianino i atak skomasowanych instrumentów przypomina największe, iście hymnowe przeboje formacji Chrisa Martina. Podobnie ma się sprawa ze smutnym, dramatycznym, wręcz epickim „Spójrz” okraszonym kolorowymi, orientalnymi dźwiękami.

Mamy jednak na „Scarlett” też inne, spokojniejsze, balladowe oblicze LemOn, jak chociażby w postaci urokliwego, akustycznego „Jutro”, które pięknie nadawałoby się do któregoś z TVN-owskich seriali. I nie jest to bynajmniej zarzut, bo dwa bezapelacyjne atuty produkcji tej stacji to zachwycające zdjęcia i klimatyczne, wdzięczne, niebanalne soundtracki. Mój ulubiony kawałek w zestawie to drugi, poza otwierającym, najbardziej rockowy, czyli „O niczym (aka Peron)”. Tym razem czekają sprężynujące gitary, basowy groove i fajnie rozluźniony funkowy rytm. Jest w tej piosence pewna dzikość, nonszalancki luz, ale i zgrabniutki refren.



Najprościej byłoby napisać, że „Scarlett” to bardziej komercyjne oblicze LemOn, ale po pierwsze z tym epitetem łączy się zbyt wiele pejoratywnych skojarzeń, po drugie to grupa, która ma ponad 50 milionów wyświetleń na YouTube, więc na poziom komercyjny dawno już wskoczyła. Powiem więc, że ta nietuzinkowa formacja składająca się z wyjątkowo zdolnych muzyków, zrobiła kolejny krok, by stać się największym zespołem w Polsce.

Data premiery: 24 listopada 2014
Wydawca: Warner Music Poland


Podsumowanie Najlepszych Piosenek

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze