Meghan Trainor niedawno straszyła, że pójdzie w reggae, by nie być kojarzoną tylko z brzmieniem doo-wop. Miejmy nadzieję, że nie nastąpi to szybko, bo jak pokazuje debiut, „Title”, obrana przez nią muzyczna ścieżka jest właściwa.
Meghan Trainor zdobyła wielka popularność za sprawą piosenki „All About That Bass”, którą zresztą umieściliśmy w naszym podsumowaniu „27 najlepszych piosenek 2014 roku”. Nie myślcie jednak, że nasza bohaterka to kolejny produkt wielkich wytwórni płytowych. 21-letnia dziewczyna ciężko pracowała na sukces i co najważniejsze sama jest autorką większości swoich piosenek.
Rodzice Meghan Trainor zarabiają na życie prowadząc sklep z biżuterią. Dziewczyna miała jednak do czynienia z muzyką od najmłodszych lat, bo jej ojciec sam jest muzykiem i gra zresztą do dziś na organach w kościele. Meghan zaczęła śpiewać w wieku 6 a pisać piosenki mając lat 11. Jak sama podkreśla przełomowe była dla niej spotkanie z kompozytorem Kevinem Kadishem.
– Po tylu latach pisania dla różnych ludzi i z różnymi ludźmi wreszcie spotkałam kogoś takiego jak ja – wspomina Meghan Trainor.
Para napisała wspólnie piosenkę „All About That Bass” i zaproponowała jej wykonanie m.in. Adele i Beyoncé. Ponieważ nikt nie był zainteresowany Meghan Trainor nagrała ją sama i wykonała na żywo w obecności szefa Epic, L.A. Reida. Ten niewiele się zastanawiając podpisał kontrakt z młodą wokalistką.
Piosenka wydana oficjalnie 30 czerwca 2014 roku przez 8 tygodni była numerem jeden w USA – tym sposobem Meghan Trainor stała się pierwszą kobietą w XXI wieku, której debiutancka kompozycja została numerem jeden. 13 stycznia 2015 roku o godzinie 9.13 utwór miał 491 133 984 odtworzeń na You Tube.
Recenzja Meghan Trainor – „Title”
Meghan Trainor niedawno straszyła, że pójdzie w reggae, by nie być kojarzoną tylko z brzmieniem doo-wop. Miejmy nadzieję, że nie nastąpi to szybko, bo jak pokazuje debiut, „Title”, obrana przez nią muzyczna ścieżka jest właściwa.
Amerykanka o pełnych kształtach (nie jest to szczegół bez znaczenia) zawojowała listy przebojów piosenką „All About That Bass”, w której z niebywałym wdziękiem śpiewa o tym, jak to – upraszczając – więcej ciała, to więcej do kochania. Z takim podejściem wokalistka od razu zdobyła poparcie kobiet na całym świecie, ale nawet najbardziej fajne przesłanie nie gwarantuje międzynarodowego hitu. Meghan Trainor połączyła jednak zabawny i niegłupi tekst z rozkosznie staromodnym popem. Nieco cukierkowym, lukrowanym, w dziewczęcych kolorach, z fantastycznym organicznym, bogatym brzmieniem kłaniającym się popowej muzyce lat 50. i 60., wspieranej bigbandami i chórzystkami w sukienkach mini, pstrykającymi palcami.
„All About That Bass” na szczęście nie jest jedyną tego typu piosenką w zestawie. W podobnym muzycznym klimacie utrzymany jest numer „Dear Future Husband”, a także częściowo „Lips Are Movin'”, choć tu już pojawiają się wyraźne hiphopowe ciągoty Meghan. Ich pełną eksplozję mamy w „Bang Them Stickss”, czyli ciekawie połamanej rytmicznie piosence o tym, jak to nasza artystka ma słabość do perkusistów. Piosence, należy dodać, z pełnym dwuznaczności, filuternym tekstem. 21-latka pod tym względem przypomina Lily Allen czy Taylor Swift, czyli pewne siebie, bezpośrednie wokalistki, które otwarcie, ale i z humorem mówią o problemach z facetami i ogólnie babskich sprawach. Trainor robi to z dużym urokiem, sprawiając, że przy co drugiej piosence uśmiechamy się pod nosem. Świetnym przykładem tytułowy numer, w którym artystka wyjaśnia, że jeśli chłopak będzie nazywał ją przyjaciółką, nie ma szans, by zobaczyć ją nagą w łóżku czy „Walkshame” o, delikatnie rzecz ujmując, moralnym, i nie tylko, kacu.
Wracając od muzyki. Mniej przekonują jedynie ballady, nawet ta nagrana z Johnem Legendem („Like I’m Gonna Lose You”), w których brakuje pikanterii, swawoli. Ogólnie jednak Megahn Trainor słucha się z niemałą przyjemnością. Nawet countrowe odchylenia, które artystka ma, wypadają nieźle. Niektórych kawałków z radosnymi dęciakami nie powstydziłby się Mark Ronson. Jeśli dodamy do tego, zgrabne melodie, zabawne teksty i oryginalną, oldschoolową produkcję, mamy naprawdę dobrą popową płytę.
Data premiery w Polsce: 13 stycznia
Wydawca: Sony Music