Zazdroszczę tym, dla których „Xscape” będzie pierwszym kontaktem z Michaelem Jacksonem.
Większość z nas nie zna świata bez Michaela Jacksona. Od końca lat 70. aż do śmierci był obecny. Dla was, dla nas, płyta jak „Xscape” może wydawać się nie na miejscu albo co najmniej niepotrzebna. Ja to widzę jednak trochę inaczej. Mój siostrzeniec urodził się dwa dni po tym, jak zmarł Jackson. On nie zna Micheala. Jasne, jest jeszcze mały, ale istnieje szansa, że zobaczy w telewizji reklamę telefonu Xperia Z2 z piosenką „Slave to the Rhythm”, piosenka mu się spodoba, wiec rodzice (lub ciocia) puszczą mu inne przeboje Jacko.
Wiem, to idealistyczne myślenie, zakładam, że wydawcy mieli też inne, mniej szlachetne pobudki, ale znajduję uzasadnienie w takich płytach jak „Xscape”. Szczególnie jeśli powstały z oryginalnych materiałów i jest to rzeczywiście kilka (raptem osiem) starannie wybranych piosenek. Dla wnikliwych i ciekawych, w sprzedaży znajduje się wersja deluxe ze źródłowymi nagraniami Michaela w oryginalnej formie.
Za całość przedsięwzięcia odpowiada L.A. Reid szanowany w branży producent i szef wytwórni Epic Records, którego Big Boi z Outkast niedawno nazwał swym mentorem. To on sporządził listę utworów i wybrał producentów, którzy mieli z jednej strony zadbać o to, by kawałki brzmiały na miarę XXI wieku, a z drugiej strony podejść z szacunkiem do utworów. Innymi słowy znaleźć złoty środek między tym, co modne, a tym co jacksonowe. Zrealizować taki zestaw, jaki w 2014 roku mógłby zrobić sam król popu.
– Michael pozostawił nagrania, które z dumą prezentujemy jako wizje producentów, z którymi Michael Jackson albo bezpośrednio pracował, albo wyrażał chęć współpracy – wyjaśniał. – Jesteśmy bardzo dumni, że przedstawiamy światu tę muzykę.
Tytuł albumu również powstał w zgodzie z regułami wokalisty. Począwszy bowiem od krążka „Thriller”, na tytuł płyty wzbierał piosenkę o jednowyrazowym tytule.
Numer „Xscape” powstał w 2001 roku podczas sesji do „Invincible”.
Pierwszym singlem jest „Love Never Felt So Good”, który król popu oryginalnie przygotował z pomocą Paula Anki. Demo datowane jest na 1983 roku. W nowej wersji, za którą odpowiada Timbaland, znalazły się sample z piosenki „Workin’ Day and Night” z 1979 roku. Uwspółcześniony utwór powstał w dwóch wersjach – w jednej z nich gościnnie pojawia się Justin Timberlake.
Płyty Michaela Jacksona sprzedały się na całym świecie w nakładzie ponad miliarda sztuk. Trzynaście z jego piosenek dotarło na 1. miejsce notowania Billboard Hot 100. Dwukrotnie został wprowadzony do Rock And Roll Hall Of Fame (jako członek The Jackson 5 w 1997 oraz jako solista w 2001). Album „Thriller” pozostaje najlepiej sprzedającą się płytą wszech czasów. Zdobył 17 statuetek Grammy (8 w jednym roku) i 26 American Music Awards.
RECENZJA Michael Jackson – „Xscape”
Zazdroszczę tym, dla których „Xscape” będzie pierwszym kontaktem z Michaelem Jacksonem.
Czasem żałuję, że znam książkę, która zostaje zekranizowana. Odbiera to dreszcz emocji, pierwsze wrażenie i nie sposób uniknąć porównań. Podobnie mam z Michaelem Jacksonem i nową płytą „Xscape”. Chciałabym mieć możliwość posłuchania jej bez „obciążenia” znajomością wcześniejszych dokonań artysty, bo sądzę, że byłabym zachwycona.
Na pośmiertnym dziele króla popu nie znajdziemy klasyków na miarę „Bad”, „Dirty Diana” czy „Billie Jean”, choć „A Place With No Name” przypomina „Leave Me Alone”. Mamy jednak do czynienia z ośmioma (no, może siedmioma, „Do You Know Where Your Children Are” mnie nie przekonuje) znakomitymi piosenkami. Piosenkami, które ewidentnie pokazują, jak wielki wpływ na współczesną muzykę miał Jackson. Te utwory spokojnie mogłoby trafić na ostatnie płyty Pharrella Williamsa, Justina Timberlake’a, Janelle Monáe, Robina Thicke.
Na pewno duże znaczenie ma tu czas, w którym zdecydowano się wydać album. Mieszanka organicznego popu i kolorowego R&B z elementami rocka wróciła bowiem do łask. Pewnie kilka lat wstecz na krążku z tymi samymi kompozycjami, mielibyśmy dubstepowe zagrywki i Auto-tune’a w co drugim kawałku, tymczasem uwspółcześniając materiał, producenci (m.in. Timbaland, StarGate, Rodney Jerkins), najzwyczajniej wrócili do tego, co lata temu zapoczątkował Jackson. Czasem pojawiają ich znaki firmowe, na przykład „ziggy-zyg” Timbalanda w „Slave to the Rhythm”, ale najczęściej jednak słychać typowe piosenki Jacksona. Świetne melodie, dobre refreny, wyśmienitą produkcję z elementami funku, disco i hollywoodzkimi smykami.
Nie ma sensu porównywać „Xscape” z wielkimi dziełami króla popu, to trochę jak Barcelona z Messim i bez – to po prostu inna drużyna. Celowo też nie poruszam kwestii etycznych (czy w ogóle taki zestaw powinien się ukazać). Można się krzywić, zżymać, ale ten album to naprawdę kawał świetnej rozrywkowej muzyki na najwyższym poziomie.
Premiera: 09 maja 2014
Wydawca: Sony Music
Najlepsze piosenki:
'Love Never Felt So Good', 'Slave to the Rhythm', 'Blue Gangsta', 'A Place With No Name'