Ørganek nagrał materiał, który brzmi jak… Ørganek. Inaczej (w dobrym tego słowa znaczeniu) niż wszystko.
Stały skład formacji Ørganek uzupełniają: basista Adam Staszewski oraz perkusista Robert Markiewicz. Brzmienie rockowego power tria wzbogacane jest czasem organami Voxa (instrumenty klawiszowe obsługuje Tomasz Lewandowski).
Tomasz Organek o piosenkach z albumu „Głupi”.
„Nie lubię”
Piosenka zainspirowana filmem „Buffalo ’66”, a konkretnie sceną, w której Billy Brown postanawia dokonać samosądu na bejsboliście o nazwisku Scott Wood. Ścieżką dźwiękową w tym fragmencie jest utwór „Heart of the Sunrise” grupy Yes. Chciałem napisać taką muzykę, która mogłaby wywołać podobnie silną emocję i trochę na zasadzie kontrastu zilustrować tekst o ludziach bez wyobraźni, który od dawna miałem w głowie.
„Kate Moss”
Tekst opowiada o niekończącej się zabawie traktowanej jako lekarstwo na znudzenie życiem i apatię. Bawimy się coraz ostrzej, bo potrzebujemy coraz silniejszych bodźców. Podpalanie tęczy na pl. Zbawiciela, bójki z policją w Dzień Niepodległości biorą się z tego samego rozczarowania rzeczywistością, tyle że są uzasadniane ideologią. Szybko jednak okazuje się, że to ci sami ludzie, którzy dla adrenaliny demolują stadiony i żadnej ideologii w tym nie ma. Jest za to poszukiwanie taniej sensacji.
„Młodzież szuka sensacji”
Tekst inspirowany książką Marka Hłaski „Piękni Dwudzestoletni”. Okazało się, że obserwacje Hłaski aktualne są i dziś. No i jacyż oni są, ci dwudziestoletnie ludzie „[…] Pokolenie potrzebuje wapna i fosforu; tranu i witamin.Trzeba wzmocnić ich kręgosłupy, mięśnie i głowy. Trzeba im powiedzieć, że nie przeżyli jeszcze niczego, a wszystko, co najszczerzej wycierpieli do tej pory, może się okazać niczym w porównaniu do tego, co danym im będzie jeszcze przeżyć” – M. Hałsko.
„O, Matko!”
Blues z delty, który zawsze chciałem zagrać, wyrzekając się raz na zawsze dwunastotaktowców. Tekst mówi o synu swojej zrozpaczonej matki, mordercy, który nocą pali w piecu swoje zakrwawione ubrania. Miało być dość mrocznie.
RECENZJA Ørganek – „Głupi”
Dawno nie słyszałam płyty, na której działo by się tak wiele i to tak wiele dobrego.
Weźcie trochę Led Zepelin i The Doors i obowiązkowo nasz Breakout, z nowszych rzeczy Queens of the Stone Age, amerykańskie wcielenie Arctic Monkeys, może nieco The Black Keys i na pewno Jacka White’a oraz butę i nonszalancję Cool Kids of Death. Jeśli to wszystko sobie w głowie połączycie i tak nie wyobrazicie sobie, jak fajny album nagrał Ørganek.
Tomasz Organek mocno odszedł od stylistyki zespołu Sofa, z którego jest znany, i postawił na gitary oraz odjechane, analogowe klawisze. Płytę „Głupi” z dokonaniami jego macierzystej grupy łączy niemała muzyczna wyobraźnia i łatwość tworzenia rzeczy świeżych. Mimo bowiem całej powyższej wyliczanki, ewidentnych inspiracji hard rockiem, bluesem, psychodelią, muzyką lat 60. i 70., czy – jak to zgrabnie ujął wydawca – vintage rockiem, Ørganek nagrał materiał, który brzmi jak… Ørganek. Inaczej (w dobrym tego słowa znaczeniu) niż wszystko. Niby mamy sporo typowego, przybrudzonego amerykańskiego grania, ale pięknie pożenionego z na wskroś polskim, bigbitowym duchem. Fantastyczne, organiczne, ciepłe, oldschoolowe brzmienie, ale i niemało, pewnego punkowego niechlujstwa. Stonerowe, bluesowe, pustynne powłóczyste granie o soczystych riffach („Dziewczyna Śmierć”), ale i swingowo-dansingowe motywy („Italiano”). Iście pijackie przyśpiewki („Głupi ja”), acz również stylowe, indierockowe numery o garażowym zabarwieniu („Kate Moss”). Kosmiczne odloty („King of the Parasites”) oraz prostą Americanę („O, matko!”). Akustyczne aranżacje i gitarowe gąszcze, „Crime story” i „Wojnę domową”. Całość uzupełniają inteligentne, bogate w trafne obserwacje teksty.
Ørganka nie sposób ogarnąć za jednym podejściem. „Głupi” to przebogata, różnorodna płyta, która za każdym razem odkrywa przed słuchaczem coś nowego. Retro i vintage na miarę XXI wieku.