Energia, młodość i entuzjazm. Tymi trzema słowami najprościej opisać The Subways i ich najnowszą, imienną płytę.
Czwarty longplay formacji, którą tworzą Billy Lunn, Charlotte Cooper i Josh Morgan nosi tytuł „The Subways”.
Do tej pory muzycy pracowali z uznanymi producentami – Stephenem Streetem, Butchem Vigiem czy Ianem Broudie. Tym razem za brzmienie odpowiadał wokalista, Billy Lunn, który pełnił obowiązki inżyniera, producenta, a także zajął się miksami. Za cel postawił sobie bezpośredniość i prostotę, które oddają ducha koncertów grupy.
Pierwszym singlem z krążka był „My Heart Is Pumping To A Brand New Beat”. – Napisałem ten utwór, niedługo po tym jak rozwiązałem pewne problemy w swoim życiu – opowiada Lunn. – Byłem otoczony pulsującym beatem moich ulubionych piosnek i obcymi ludźmi szalejącymi na parkiecie. Muzyka ma niezwykłą moc leczenia ran.
Za projekt okładki odpowiada węgierska artystka, a przy okazji fanka formacji, Zash Ore, z którą muzycy skontaktowali się przez Facebooka, po tym jak zamieściła swoje prace w sieci. Mieszkająca w Budapeszcie grafik przygotowała we współpracy z zespołem komiksową historyjkę, która towarzyszy albumowi „The Subways”.
Kto do tej pory nie widział występu The Subways, koniecznie powinien to nadrobić. Na żywo to prawdziwa rockowa petarda, która nie pozwoli ustać w miejscu. Okazja ku temu nadarzy się już 18 lutego, kiedy Anglicy zagrają w warszawskiej Proximie. Już jutro będziemy mieć dla was wejściówki na to wydarzenie, tymczasem zapraszamy do lektury recenzji najnowszej płyty, którą The Subways promować będą w naszym kraju.
RECENZJA: The Subways – „The Subways”
The Subways będę bronić jak konstytucji.
Od razu wyjaśnijmy sobie jedną rzecz. The Subways to nie jest wielka kapela. To nie jest zespół odkrywający nowe muzyczne lądy. Nie porażają też warsztatem, techniką. Tak naprawdę to formacja, która gra proste, rockowe piosenki. Nie wszystko w życiu, jak i w muzyce, musi być jednak fenomenalne, powalające, kultowe i legendarne. Czasem liczy się szczerość i dobra zabawa, a tego The Subways nie można odmówić.
Nowa płyta Anglików nie wnosi radykalnych zmian do ich stylu. Jest energicznie, żywiołowo, zadziornie. Trochę brudno, trochę głośno. Na pewno to kawałki, które mają sprawić frajdę, zarówno słuchaczom jak i wykonawcom. Utwory, które pozwolą poszaleć na koncertach, które dadzą kopa zamiast porannej kawy. Choć The Subways celują w dosadne rockowe granie, wbrew pozorom ma ono różne odcienie. Od beztrosko-akustycznego „Taking All The Blame”, przez motoryczno-garażowe „Good Times” po skoczno-punkowe „Just Like Jude”. Jest też miejsce na nieco łagodniejsze, niemal balladowe oblicze („Because of You”) czy kapitalny „Black Letter” z iście hardrockowymi gitarami a zarazem niemal hiphopowym skandowaniem.
Trio potrafi grać szybko, ale i zapodać całkiem soczysty riff. Na „The Subways” bywa hałaśliwie, ale i melodyjnie. Wściekle i lirycznie. Na pewno jest prosto z serca i prosto z trzewi. I chociaż od ich debiutu minęło 10 lat, wciąż zarażają młodzieńczym entuzjazmem. Tego się nie da podrobić.
The Subways
Wykonawcy: Killah Priest | Purple | The Subways
Miejsce: WARSZAWA, Proxima
Data: 18 lutego 2015
Organizator: Go Ahead
Najlepsze piosenki:
'Black Letter', 'Good Times', 'My Heart Is Pumping To A Brand New Beat'